Jesien/zima czyli elle styl
Sezon jesień/zima 2009 rozpoczęty. Najwyraźniej przypominają nam o tym okładki kobiecych magazynów kolorowych. Po jakie pisma sięgam w księgarni czy kiosku? Z „babskiej” półki na pierwszy ogień idą Elle i Twój Styl. Pierwszy to tytuł sztandarowy na całym świecie (poza Vogue, który nie ma polskiego wydania), drugi – prekursor i wciąż dobrze trzymający zarówno się jak i poziom, rodzimy magazyn ekskluzywny o tematyce lajfstajowo-modowej.
Nie zawsze od razu po publikacji nowych numerów mam czas czy możliwość aby je kupić. Poza tym, w modzie dzieje się taaaaaaaaak dużo jak… w internecie! To porównanie najszybciej wpadło mi do głowy. Dlaczego więc miałabym się ograniczyć to tych kilkudziesięciu czy kilkuset kolorowych i przyjemnych w dotyku kartek…? Tym bardziej, że najbardziej naturalnym źródłem informacji dla mnie i wielu moich znajomych jest właśnie internet!
Co robię? Wpisuję w wyszukiwarkę “Elle”. Pierwszy rekord to amerykańska i w zasadzie międzynarodowa strona www.elle.com. I już mogę dowiedzieć się co na wybiegach pokazali Gucci, Prada, Miu Miu czy Rodarte. Jak ubierają się dziewczyny na ulicach Nowego Jorku, Mediolanu czy Paryża. I co ciekawego mogę znaleźć w sklepach za oceanem. Sporo artykułów. Jest w czym wybierać.
Ale to mi nie wystarcza! Przecież ja kupuję (przede wszystkim) polskie wydanie Elle! Jestem ciekawa co na najbliższy sezon proponują Paprocki&Brzozowski, Gosia Baczyńska czy dziewczyny z green estabilishment. A także co znajdę na sklepowych półkach w Warszawie, Krakowie, Trojmieście czy innych polskich miastach. Wracam więc do wyszukiwarki.
Jest! Czwarty rekord – polskie Elle. Ku mojemu rozczarowaniu strona główna wygląda jak zaślepka. Jest informacja o nowej promocji, button do podstrony o propolskiej akcji z przypinkami oraz wyników starego konkursu. Jest także link do e-wydania, które okazuje się skanem dziewięciu stron z bieżącego, drukowanego wydania – rozczarowanie.
Choć to i tak postęp. Miesiąc temu, e-wydanie nie istniało, a przynajmniej nie było zauważalne. Pół roku temu, może nieco wcześniej, nie było nawet tej ministrony, która wygląda jak “zaślepka”. Powyższy adres prowadził do informacji o tytule na stronie wydawcy.
Czy Burda Media zamierza stworzyć serwis polskiego Elle? Czy taka jest strategia marki, że stworzono tylko serwis międzynarodowy pomijąjąc mutacje językowe? Musiałam to sprawdzić! Pomocna, jak zazwyczaj, okazała się Wikipedia, która umieściła linki do wszystkich dostępnych edycji Elle. Znajdziemy tam i wersje naszych sąsiadów m.in. Niemców czy Czechów, innych europejskich państw jak Belgia czy Hiszpania, ale także Slowenii, Turcji, Rosji czy Chin, po bardziej egzotyczne jak Indie, Tailandia, Taiwan, Korea, RPA a nawet Quebec’u.
niemieckie e-Elle
rosyjskie e-Elle
chińskie e-Elle
indyjskie e-Elle
taiwańskie e-Elle
Pod ich adresami znajdziemy lepsze lub gorsze, ale jednak SERWISY dla kobiet o modzie, stylu życia, etc. Sporo zdjęć, artykułów, video i odrobina interakcji.
Czy i w Polsce doczekamy się wirtualnego Elle? Czy Burda Media obawia się kanibalizacji pisma przez internet? To przecież nie jedyny scenariusz! Takie pisma jak Focus czy National Geographic, a od niedawna Wysokie Obcasy świetnie sobie z tym radzą.
Chętnie dodałabym do tej listy bezpośrednią na polskim rynku konkurencję Elle – niestety serwis (połączony) Twojego Stylu i Pani, mimo, że istnieje nie jest w najlepszej kondycji. Choć zawsze to już “coś”.
Jako czytelniczka, życzę sobie i tym magazynom godnych ich tytułów serwisów, na które będę zaglądać chętniej niż na agorowe groszki.pl. A polskie rzesze tropicielek trendów i modowych pomysłów by je odwiedzały i polecały sobie na wzajem, co najmniej tak, jak blogi najpopularniejszych, i ostatnimi czasy święcących triumfy, Szafiarek! :-)










1 Komentarz
Internet i moda idą w parze… czyli jak oszczędzają nowocześni projektanci http://tnij.org/eduk
dodaj komentarz